Fotoreportaż z wyjazdu do “filmówki” i Muzeum Kinematografii

Nasza ekspedycja filmowa, złożona z grupy młodzieży plastyka, na początku wyprawy zawędrowała do Muzeum Kinematografii w Łodzi.
W piwnicach pałacu K. Scheiblera zobaczyliśmy gruntownie zmodernizowaną wystawę stałą „Od negatywu do kopii” .Dotyczyła ona sztuki i historii montażu filmowego. Zobaczyliśmy wiele urządzeń: jeden z pierwszych modeli stołu montażowego KEM lub Acmiola, urządzenie służące do montażu pionowego.
Nie lada atrakcją dla nas była po wielkim, światowym sukcesie Pawła Pawlikowskiego „Ida”. Na wystawie „IdaTheFilm” mogliśmy podziwiać nie tylko sam obraz, ale przede wszystkim poznać kulisy jego powstawania
oraz drogę twórców od prób i pierwszych scen do czerwonych dywanów festiwali na wszystkich kontynentach.
W Muzeum Kinematografii również zobaczyliśmy wystawę fragmentów scenografii (ulicę Paryża z zabytkowymi, XIX-wiecznymi kamienicami),
paryskich „statystów” oraz samą „latającą maszynę”.
„Latająca maszyna” to widowiskowa wędrówka śladami najsłynniejszego polskiego kompozytora – Fryderyka Chopina. Bohaterami części animowanej filmu jest dwójka dzieci. Odnajdują one stary fortepian, w którym zaklęta jest dusza wybitnego polskiego kompozytora Fryderyka Chopina.

Następnie udaliśmy się do Szkoły Filmowej w Łodzi – jest to jedna z najstarszych uczelni filmowych na świecie. Szkoła kształci reżyserów, operatorów, animatorów, fotografików, scenarzystów, montażystów, kierowników produkcji filmowej i telewizyjnej oraz aktorów.
Tam powitał nas pan Bogdan Parzyjagła, który oprowadził nas po szkole. Zwiedziliśmy halę zdjęciową i podglądaliśmy przygotowania do kolejnej produkcji studentów PWSFTviT. W sali kinowej, w secesyjnej willi Kohna (najstarszy budynek szkoły) mieliśmy okazję zobaczyć kilka filmów, które powstały w tej placówce.
Zobaczyliśmy również, wystawę fotografii Artuta Gutowskiego, studenta trzeciego roku.Zaprezentowane prace to zbiór z ostatnich trzech lat, a wykonane zostały w Bangladeszu, Kenii, Tanzanii i Indonezji.
Oczywiście nie zapomnieliśmy usiąść na ulubionym schodku Andrzeja Wajdy lub na tym, z którego skakał Roman Polański.

Mam nadzieję, że pomimo iż to był pierwszy wyjazd w historii naszego plastyka do filmówki, to stanowić będzie podwaliny do cyklicznych kontaktów z PWSFTviT i sztuką filmową.

 

Sprawca zamieszania – Witold Rajczak