Zaduszkowe przedstawienie

30 października 2014 roku z okazji Zaduszek w naszej szkole odbyło się przedstawienie inne niż wszystkie. Było wiele wzruszeń, ogromne zaskoczenie i podziw dla całej grupy. Jednakże, największe zasługi należą do Klary Tomczak z klasy IV, napisała ona scenariusz i opiekowała się całym przedsięwzięciem. Nie jest to pierwsza sztuka, która wyszła spod ręki Klary. Niedawno można było zobaczyć przedstawienie przygotowane przez nią na Dzień Edukacji Narodowe. Już wtedy wiele osób gratulowało i podziwiało jej kreatywność. Jednak tym razem Klara przeszła samą siebie. Przedstawienie poruszało zwykłe problemy, które mogą dotknąć każdego z nas. Pokazało życie takie, jakim naprawdę jest. Jak śmierć igra z nami i bez zapowiedzi odbiera nam najbliższych. Były krzyk, płacz, gorycz, prawdziwe emocje, które towarzyszą nam w tych najtrudniejszych chwilach i które uczniowie pierwszej klasy zagrali mistrzowsko. Postanowiliśmy zadać Klarze kilka pytań.

Kto zaproponował Ci napisanie scenariusza i jaka była Twoja reakcja?
Nikt mi nie proponował. Wiedziałam, iż Pani bibliotekarka przygotowuje ten apel i nie miałam pojęcia, że ma go zrobić z uczniami pierwszej klasy. Tylko gdzieś tam „chodziły” mi myśli związane z tym przedstawieniem, jak ono mogłoby wyglądać. Napisałam scenariusz do niego i poszłam z propozycją, że możemy je wystawić w Zaduszki. Potem dopiero się dowiedziałam, że grać będą uczniowie I klasy.
Czym inspirowałaś się pisząc sztukę?
Inspirowałam się własnymi doświadczeniami życiowymi. Są to moje przemyślenia na temat śmierci.
Ile zajęło Ci napisanie scenariusza?
Napisanie scenariusza zajęło mi w sumie jeden bezsenny wieczór oraz czas spędzony w drodze do szkoły w autobusie linii Z . Łącznie, około półtorej godziny.
Jak oceniasz współpracę z pierwszą klasą?
Są świetni! Po prostu uważam, że bardzo wielkie z nich talenty i mają ogromny potencjał. Jeżeli tylko będą mieli siłę, czas i energię, to mogą to niesamowicie wykorzystać. Bardzo dobrze mi się z nimi współpracowało, bo byli bardzo posłuszni (śmiech) i mogłam nimi dyrygować, ale to wszystko w dobrym celu, bo każdy wiedział, jaką ma rolę i każdy swoje zadanie spełnił jak należy, dlatego wszystko grało.
Jakie były Twoje pierwsze odczucia i o czym myślałaś, gdy już występowali?
Następnego dnia po prezentacji scenariusza chciałam się wycofać, ponieważ pomyślałam, że może jednak to przedstawienie będzie za mocne, za trudne. Może gdzieś tam w środku uważałam, że zabraknie czasu na to wszystko , że może jednak nie teraz, ale później, jak zobaczyłam entuzjazm pierwszej klasy, to nabrałam ochoty i siły na dalszą współpracę. Jak oni grali to byłam bardzo zestresowana no i bardzo się martwiłam o to, czy wszystko będzie ok, czy nie zapomną tekstu i w ogóle bardzo to przeżywałam.
Czy podobało Ci się, jak pierwsza klasa odegrała Twoją sztukę?
Bardzo, jak oglądałam każdą próbę, to miałam łzy w oczach. To było fascynujące, jak widziałam, że tak pięknie zmaterializowali to, co napisałam na papierze. Naprawdę jestem z nich dumna, świetnie dali sobie radę!
Czyli udało im się odegrać sztukę tak, jak to sobie wymarzyłaś?
Tak, nawet lepiej. Przede wszystkim chodzi o to, że pokazali emocje, przez co sztuka wywarła takie uczucia, jakie miała wywrzeć. Poruszyli publiczność, dzięki czemu ludzie zastanowili się nad pewnymi rzeczami, mieli okazję zatrzymać się i zapytać samych siebie o swój stosunek do śmierci bliskich i o to właśnie chodziło.
Gdybyś miała wybrać jedną osobę, która Twoim zdaniem najbardziej wyróżniała się w tym przedstawieniu, kto by to był?
Mam kilku faworytów, ale chyba moment, w którym Dominika rozdarła powietrze swoim krzykiem rozpaczy, był najpiękniejszy i wiele osób poruszył, to jest moja ulubiona scena i z czystym sumieniem mogę wyróżnić właśnie Dominikę. Uważam, że to było bardzo fascynujące, dopierając aktorów nie wiedziałam, kto jaki jest, bo nie znałam pierwszej klasy. Nie wiedziałam, jak się zachowują i jaki mają styl bycia i czy potrafią grać. Okazało się, że kiedy przydzieliliśmy role i zaczęliśmy pierwszą próbę, to każdy idealnie odegrał własną postać. Dogrywaliśmy tylko jakieś małe szczegóły, typu: musisz mówić wyraźniej, głośniej. Każdy w pełni pasował do swojej roli.
Czy zamierzasz coś jeszcze napisać?
Marzę o tym, ale z drugiej strony ogranicza mnie brak czasu. Biję się z myślami, czy zrobić to, co chcę i dać upust swoim przemyśleniom, czy dać na razie sobie czas na maturę i uczyć się tych przedmiotów, które będę zdawała. Wciąż się zastanawiam, nad kwestią pt.: sukces na maturze czy rozwój artystyczny.
Czy wiążesz przyszłość z teatrem?
Myślę o tym cały czas, zawsze mi to chodziło po głowie, zawsze mi się marzyło. Gra aktorska nie jest mi zbyt bliska i chyba się w tym raczej nie odnajdę, ale jeżeli chodzi o pisanie scenariuszy bądź bycie reżyserem absolutnie mi to odpowiada. Lubię organizować różne rzeczy, więc myślę, że w przyszłości nie zrezygnuję z tego. Czy pójdę na takie studia? Tego nie wiem, ale chciałabym w jakiś sposób kontynuować moją pasję.
Jak obchodzisz dzień Wszystkich Świętych?
To święto obchodzę w gronie rodziny, zawsze jedziemy na cmentarz na mszę i później na obiad. Tak właśnie celebruje ten dzień.

Wywiad przeprowadzili: Katarzyna Rybak i Szymon Nowak (klasa IV)
Opieka: Katarzyna Podsadniak-Golec
foto – Adam Gudajczyk